imię i nazwisko*
e-mail*
nazwa kina i miejscowość*
filmy(linki)
zdjęcia(zaznacz kilka)
artykuły(zaznacz kilka)
wpisz sumę 2 i 2*
Wyślij
odwiedzone |

Na przekór…

03-01-13
Znawcy rynku dawali mu kilka tygodni. – Niescyfryzowane, po sąsiedzku z multipleksem? Nie ma szans! – mawiali. Tymczasem „Patria” wciąż gra i ma się dobrze. Z technologią i konkurencją wygrywa klimatem.
Znawcy rynku dawali mu kilka tygodni. – Niescyfryzowane, po sąsiedzku z multipleksem? Nie ma szans! – mawiali. Tymczasem „Patria” wciąż gra i ma się dobrze. Z technologią i konkurencją wygrywa klimatem.

Ewa Brzezińska-Dłóciok, obecna właścicielka kina w Rudzie Śląskiej nigdy nie planowała zarządzać kinem. Tak wyszło. Ale jak mówi w naszym filmie ­– nawet nie wie, kiedy zakochała się w tej pracy. Dziś, dzięki jej pasji „Patria” to jedno z ciekawszych miejsc na kinowej mapie Polski z wielopokoleniową historią w tle…

Na przekór historii 

W latach 30. XX wieku Górny Śląsk był – zaraz po Warszawie – liderem w kinowych statystykach. To tu – nie licząc stolicy – było nie tylko najwięcej miejsc kinowych na 1000 mieszkańców, lecz także krzeseł przypadających na jedno kino.

Na tle całego województwa słabo prezentował się 16-tysięczny Nowy Bytom, gdzie do lat 30. było tylko jedno kino – „Thalia” (później „Helios”), mające zaledwie 76 krzeseł. Nie może zatem dziwić fakt, że burmistrz tegoż miasta usilnie poszukiwał inwestora, który wybuduje nowe kino. Udało się to dopiero w 1936 r. Wybrańcem burmistrza został pan Jan Jasiulek, kupiec z Zabrza, który musiał uciekać do Polski, z obawy przez represjami ze strony III Rzeszy. I tak – jak przystało na szanujące się kupca – zgodził się na budowę kina, a w zamian dostał działkę, na której postawił również kamienicę. Nowo powstały obiekt, był jednym z największych na Śląsku – posiadał aż 818 miejsc.

Pierwszy okres świetności kina trwał zaledwie dwa lata. W 1939 r., przeszło ono bowiem w ręce niemieckie, a właściciel – z powodu donosu – został zesłany do Dachau. Jasiulkowi udało się jednak przeżyć, dzięki znajomemu Niemcowi.

Jasiulek wrócił do Polski, ale kina już nie odzyskał, bo zostało upaństwowione. I w tym miejscu opowieść mogła by się zakończyć, ale… były właściciel, dostał posadę kierownika kina, które do niego należało. Budynku jednak nigdy nie odzyskał…

5
                                fot. archiwum kina "Patria"
                               
Na przekór konkurencji 

Pod koniec lat 80., w okresie gdy kina upadały, pojawia się szansa na odzyskanie przez rodzinę dawnej własności. W 1990 r. kierownictwo „Patrii” przejmuje Ewa Brzezińska-Dłóciok, wnuczka pierwszego właściciela, do niedawna pracownik naukowy na uczelni ekonomicznej.

Wiele osób nie wierzyło, że – w epoce powszechnego video – kino przetrwa. I rzeczywiście, pierwsze lata były niezwykle trudne. Przełomem okazał się film „Jurrasic Park”, kiedy to videomaniacy zorientowali się, że nie każdy film tak samo dobrze prezentuje się w telewizorze, jak kinie.

Do końca lat 90. „Patria” znów odzyskała swój blask. Wkrótce nadeszła jednak kolejna rewolucja. W 2000 roku w sąsiedztwie kina wybudowano 8-salowy multipleks! Dystrybutorzy dali do zrozumienia, że filmów „Patrii” nie ma sensu pożyczać. Byli przekonani, że nie przetrwa konkurencji nawet dwa miesiące.

A jednak. Pewnego dnia do kina zgłosili się młodzi ludzie z pomysłem założenia Dyskusyjnego Klubu Filmowego. Z czasem na bazie DKF-u powstało stowarzyszenie. W „Patrii” zaczęto grać filmy, których nie wyświetlał multipleks, a ponieważ ten drugi skupiał się na kinie rozrywkowym, udawało się stale zapełniać repertuar. I nie tylko repertuar. Postawienie na ambitne kino, organizowanie wydarzeń filmowych i zajęć z edukacji filmowej przyciągnęło do „Patrii” grupę widzów. I co ważne – widzów wiernych.

Na przekór technice 

Teraz „Patria” stanęła przed kolejnym wyzwaniem. Tym razem technologicznym. Dystrybutorzy zaczęli odchodzić od kopii analogowych, więc pojawił się dylemat: cyfryzować, zamykać od razu czy jeszcze próbować trwać?

Dla „Patrii” koszt cyfryzacji okazał się zbyt wysoki. Brak nowoczesnego sprzętu nie przekreśla jednak jej istnienia. Czemu? Bo idzie z duchem czasu i poszerza działalność. Dzięki zaangażowaniu właścicielki i współpracujących z nią miłośników kina przy „Patrii” powstała niewielka knajpka, sprofilowana na granie muzyki jazzowej.

I znów – małymi kroczkami – udaje się przyciągnąć do kina widzów. I mimo braku techniki cyfrowej, niewielkiego wsparcia finansowego ze środków zewnętrznych, konkurencji multipleksu „Patria” wciąż działa… na przekór.

–Karol Wittels

 

Tekst powstał na podstawie wywiadu z Panią Ewą Brzezińską-Dłóciok, właścicielką „Patrii”. Dane statystyczne zaczerpnięte z książki Urszuli Biel „Śląskie kina między wojnami czyli przyjemność upolityczniona”.
Patria, Ruda Śląska
Ruda Śląska
ul. Chorzowska 3
tel. 32 742 77 92
Kino prywatne, mieści się w nim kawiarnia "Ka-Fe In-ni"
Liczba miejsc: 370
Technologia: cyfrowa (z możliwością 3D) i analogowa
Status: lokalne

„W małym kinie”

To niezależny projekt Fundacji Obserwatorium skupiony wokół kin tradycyjnych.

Od pięciu lat diagnozujemy sytuację kin (raporty z badań w małych miastach i dużych miastach) i festiwali filmowych (w trakcie), zgłębiamy i upowszechniamy historię (festiwal Kino Warszawa Fest), a także budujemy międzynarodową sieć wymiany doświadczeń (Small cinema for learning community). Przede wszystkim jednak dokumentujemy. Zachęcamy do zapoznania się naszym zbiorem zdjęć, filmów i tekstów.
Trwa wysyłanie