imię i nazwisko*
e-mail*
nazwa kina i miejscowość*
filmy(linki)
zdjęcia(zaznacz kilka)
artykuły(zaznacz kilka)
wpisz sumę 2 i 2*
Wyślij
odwiedzone |

Za Basztą wszyscy stoją murem

30-12-12
O tym jak Niemiec nazwał kino Polonią, jak kinem zarządzały kobiety i jak mieszkańcy Środy Wielkopolskiej uchronili Basztę przed zamknięciem
O tym jak Niemiec nazwał kino Polonią, jak kinem zarządzały kobiety i jak mieszkańcy Środy Wielkopolskiej uchronili Basztę przed zamknięciem

Kino pamięta jeszcze dawne dzieje, te przed 1920 rokiem. Budynek, stojący wówczas przy ulicy Kaiser-Wilhelmstrasse, która dopiero po odzyskaniu niepodległości otrzymała nazwę Henryka Dąbrowskiego, należał do Niemca – Adolfa Schneidera. 

„Western Electric”

W tej samej kamienicy co kino, przedsiębiorca prowadził restaurację i hotel. W miasteczku żył od lat, a przez mieszkańców był darzony sympatią. To on nadał kinu nazwę Polonia i oddał je w dzierżawę. Przybytek X muzy prowadzili Stefan Maćkowiak wraz z Edmudem Kajdaszem, kinooperatorem, kasjerem i bileterem w jednej osobie, przez cały okres międzywojenny.

Za jego kierownictwa repertuar średzkiego kina był zróżnicowany. Jak pisze lokalny historyk, Andrzej Androchowicz, „wyświetlano zarówno adaptacje głośnych arcydzieł literatury, jak i filmy przygodowe, komedie czy melodramaty”[1]. W 1934 zagrano po raz pierwszy film dźwiękowy skrytykowany w lokalnym „Kurjerze Średzkim” za brak „ciągłości z samem obrazem”[2]. Była to ekranizacja „Halki” Stanisława Moniuszki, a jej premiera odbyła się w niedzielę 11 marca o godzinie 17.00.

Niemniej jednak wraz „Halką” czas kina niemego w Polonii dobiegł końca, a dzierżawca postanowił zakupić najnowszą aparaturę dźwiękową, z której korzystały już wtedy kina w Poznaniu – Apollo i Metropolis. Był to amerykański sprzęt „Western Electric”, którego jakość widzowie mogli ocenić już 24 października 1934 roku podczas pokazu pierwszego w Polsce w pełni udźwiękowionego filmu „Każdemu wolno kochać”[3], komedii muzycznej z Adolfem Dymszą i Mirą Zimińską w rolach głównych. Od tego czasu Polonia grała nie tylko w niedzielę, lecz także w środy. Popularnością cieszyły się szczególnie filmy z Janem Kiepurą, niemniej jednak w repertuarze obok filmów polskich, pojawiały się także niemieckie, radzieckie i amerykańskie i angielskie. Co więcej, prócz działalność filmowej, dzierżawca inicjował też akcje charytatywne organizując specjalne pokazy, z których dochód przeznaczano dla najuboższych mieszkańców miasta.

„Przemykający” widzowie

Działalność kina przerwała II wojna światowa, a budynek przeszedł w ręce okupanta. Jednakże „mimo grożących obu stronom restrykcji, nowi niemieccy właściciele zainteresowani zyskiem niejednokrotnie przymykali oko na przemykających do kina średzian”[4]. W 1945 roku wszystko wróciło do porządku sprzed wojny. Pierwszym seansem w Polonii na powrót kierowanej przez Maćkowiaka był przedwojenny dramat „Doktór Murek”[5] z Franciszkiem Brodniewiczem w roli doktora prawa obejmującego posadę sekretarza dyrekcji przedsiębiorstwa w małym miasteczku.

stare nowe
„Pani kierowniczko!”

W 1953 roku nowym dzierżawcą kina została Zofia Kurka rozpoczynając tym samym w Polonii tradycję kobiecego kierownictwa. Po niej kolejno kierownictwo obejmowały – Irena Dworczak w 1980 roku, następnie Mieczysława Grenda, wreszcie, w 1994 Aleksandra Pohl, która zarządza kinem po dziś dzień.

„Warto nadmienić, że mimo upływu lat, wszystkie osoby z tej kinowej rodziny nie zerwały kontaktu ani z kinem ani ze sobą”[6] – pisze Androchowicz.

– Wraca po iluś latach kinooperator, który pracował tu w ’56 roku[7], bo z żoną pięćdziesięciolecie mieli, tu poznał żonę i opowiada mi jak ją poznał, w jakim płaszczu była, w jakim kapeluszu. Tyle ludzi wraca. My się od nich uczymy pewnych rzeczy. A z jaką nostalgia oni wspominają z takimi szczegółami, to jest przesympatyczne. Wzruszające. Ile rzeczy my się dowiadujemy jeszcze… – opowiada Aleksandra Pohl.

Remont i objazdy

W 1958 roku Polonia rozpoczęła praktykę kina objazdowego, którego pierwszym kierownikiem w był Zdzisław Szczepniak, a następnie Leszek Bartkowski, wciąż pracujący w kinie na etacie kinooperatora.

– Pracuje w kinie już 30 lat, 10 lat na kinie ruchomym. W okolicach Środy – wspomina.

W 1960 roku z inicjatywy obecnej kierowniczki, Zofii Kurki, rozpoczęto generalny remont Polonii. Nie tylko przebudowano salę kinową, by dzięki ostrzejszemu spadowi zapewnić widzom lepszą widoczność. Przewidziano miejsce na poczekalnię i kasę, która wcześniej mieściła się w przybudówce poza budynkiem kina, ale także zaopatrzono kino w nowe, polskie projektory Prexer AP-11 i AP 13 oraz ekran, który umożliwił wyświetlanie filmów panoramicznych na taśmie 35 mm. Jeszcze w tym samym roku mieszkańcy Środy mogli wypróbować jakość sprzętu i cieszyć nowym standardem Polonii oglądając ekranizację Krzyżaków[8] w reżyserii Aleksandra Forda.

Tuż po remoncie kino zmieniło nazwę. Polonię przemianowano na Basztę nawiązując tym samym do wieży widniejącej w herbie miasta.

„Lata sześćdziesiąte należały do najlepszych w historii Baszty. Zadecydowała o tym nie tylko znikoma jeszcze w Środzie liczba odbiorników telewizyjnych, ale przede wszystkim znakomity repertuar filmowy”[9]. Baszta prezentowała bowiem nie tylko filmy polskie, lecz także kino światowe. Zaczęła też adresować seanse do poszczególnych grup odbiorców.

– Poranki były zawsze o 10 godzinie. Bolki i Lolki leciały. Diabeł morski. Ogólnie zawsze było dużo widzów – wspomina dziecięce lata mieszkanka Środy, przyjaciółka obecnej kierowniczki kina ze szkolnej ławki.

Przeszłość niewyobrażalna

Rozpoczął też działanie Dyskusyjny Klub Filmowy. Początkowo kierował nim Stanisław Maćkowiak z miejscowego domu kultury, następnie aż do 1978 roku Bożena Urbańska, obecna kierownik Średzkiego Towarzystwa Kulturalnego.

– Chodziliśmy w ramach liceum – wspomina sobie mieszkanka Środy – „DKF prowadzony był przez panią Urbańską i był przeznaczony dla uczniów liceum i się chodziło bardzo regularnie. Karnety były na cztery wejścia. (…) Z repertuaru to pamiętam – na pewno całego Bergmana oglądaliśmy: Tam gdzie rosną poziomki, Persona, Szepty krzyki. Dużo tego skandynawskiego. (…) Była też współpraca z UAM-em, bo jak już studiowałam, to Henrykowski przyjeżdżał, on jest autorytetem z dziedziny, to też były często prelekcje. (…) I wiadomo, to był też czas filmów amerykańskich. No i Fellini. Kino włoskie, kino czeskie, ówczesne kino radzieckie”.

– To były zabawne historie – opowiada Bożena Urbańska – Dzisiaj to jest taka przeszłość niewyobrażalna. Pamiętam, że sprowadziłam Szepty i krzyki. Pozwoliliśmy iść tylko starszym klasom. Ale jaką ja miałam awanturę od starszego grona pedagogicznego! Na co ja ich prowadzę!.

W 1994 roku w Baszcie znalazł schronienie Międzyszkolny Klub Filmowy „Impuls” z zamkniętego Kina Zorza z pobliskiego Kórnika, prowadzony od 1974 roku przez Janinę Krawiarz. „Nazwę zasugerowałam młodzieży sama” – opowiada – „Klub miał być impulsem naszych rozmaitych działań z zakresu szeroko rozumianej kultury”.

1 neon
Marna kondycja

Od 4 lipca 1900 roku kino zostało przejęte przez Urząd Miasta i Gminy i do dziś działa w strukturach Średzkiego Ośrodka Kultury. Wiek XXI Baszta przywitała w marnej formie. „Mimo interesującego repertuaru oraz licznych inicjatyw mających na celu upowszechnienie sztuki filmowej, średzkie kino coraz częściej świeci pustkami” – pisze w 2002 roku Androchowicz – „Od lat nieremontowana i nie posiadająca odpowiedniego dla współczesnych kin standardu Baszta odwiedzana jest przez widzów niechętnie i coraz rzadziej. Mimochodem wspomina się o zamknięciu kina (…) Dalsze losy kina leżą nie tylko w gestii władz miejskich, ale w dużej mierze, a może przede wszystkim, w rękach samych mieszkańców miasta”[10].

Sulisław przybywa na ratunek

– Średzianie stanęli na wysokości zadania. „Bardzo broniliśmy kina” – opowiada Bożena Urbańska – Wszystkim tym miejscowościom małym naokoło kina polikwidowano. A Środa była na tyle silna, tu był taki naczelnik – prosty człowiek, dobry człowiek – i dał się przekonać, że kino trzeba pozostawić. Może będzie taki czas, że nową technikę się wprowadzi. I tak się stało. Obecnie Baszta jest już cztery lata po remoncie. 19 listopada 2007 roku widzowie obejrzeli ostatni przed remontem seans, wyświetlany na sprzęcie projekcyjnym wyprodukowanym jeszcze w 1972 roku w Związku Radzieckim.

– Kiedyś w kabinie to był bałagan, bo ten sprzęt potrzebował warsztatu naprawczego jak samochody. Klucze, szmaty, facet upaprany... teraz już tu nie ma nic starego, bo przyszło nowe – wspomina kinooperator.

Po remoncie zaopatrzono Basztę w najnowocześniejsze nagłośnienie, projektor analogowy Eremann 14 i projektor cyfrowy.

– Jedyne co zostało ze starego kina to neon, ten niebieski napis, co się świeci – mówi kinooperator. Za przeprowadzony remont kino otrzymało nagrodę Średzkiego Sulisława[11]. –Kino wygrało – stwierdza po latach Aleksandra Pohl i dodaje – Ja tam dziękuję widzom, że do nas chodzą. To widz jest najważniejszy.

Katarzyna Kułakowska

 

Artykuł powstał na podstawie tekstu Andrzeja Androchowicza „Historia średzkiego kina”, pracy zbiorowej „Dziejach Środy Wielkopolskiej i jej regionu”[12]oraz wywiadów „W małym kinie”.



[1] Andrzej Androchowicz, Historia średzkiego kina [w:] „Średzki kwartalnik kulturalny” nr 4(20) 2002, s. 24.

[2] „Kurjer Średzki” nr 29 z dn. 13 marca 1934 roku, s. 2.

[3] Każdemu wolno kochać. Reżyseria: Mieczysław Krawicz, Janusz Warnecki. Scenariusz: Jerzy Nel. Muzyka: Zygmunt Karasiński. Zdjęcia: Zbigniew Gniazdowski. Produkcja polska: 1933. 

[4] Andrzej Androchowicz, dz. cyt., s. 29.

[5] Doktór Murek. Reżyseria: Juliusz Gardan. Scenariusz: Tadeusz Dołęga-Mostowicz. Muzyka: Władysław Szpilman. Zdjęcia: Seweryn Steinwurzel. Produkcja polska: 1939.

[6] Andrzej Androchowicz, dz. cyt., s. 26.

[7] Prawdopodobnie chodzi o Wacława Siwka.

[8]Krzyżacy. Reżyseria: Aleksander Ford. Scenariusz: Jerzy Stawiński. Muzyka: Kazimierz Serocki. Zdjęcia: Mieczysław Jahoda. Produkcja polska: 1960.

[9] Andrzej Androchowicz, dz. cyt., s. 28.

[10] Tamże, s. 30.

[11] Nagroda dla Średzianina Roku i Wydarzenia Roku. Nosi imię Sulisława na pamiątkę pierwszego historycznego burmistrza Środy. Nagrody przyznawane są od samego początku istnienia tygodnika „Gazeta Średzka”. Kandydatów do wyróżnień wybiera kapituła konkursu, w skład której wchodzą dziennikarze zatrudnieni w redakcji oraz dotychczasowi laureaci konkursu. Wśród nominowanych wyboru dokonują czytelnicy, głosując na kuponach drukowanych w gazecie przez kilka tygodni.

[12] Dzieje Środy Wielkopolskiej i jej regionu, praca zbiorowa pod red. Stanisława Nawrockiego, Urząd miasta i Gminy w Środzie Wielkopolskiej, Środa Wielkopolska 1990.

Baszta, Środa Wlkp.
Środa Wlkp.
ul. Dąbrowskiego 19
tel. 61 285 36 35
Działa przy Ośrodku Kultury
Liczba miejsc:136
Technologia: cyfrowa (z możliwością 3D), analogowa

Status: lokalne

„W małym kinie”

To niezależny projekt Fundacji Obserwatorium skupiony wokół kin tradycyjnych.

Od pięciu lat diagnozujemy sytuację kin (raporty z badań w małych miastach i dużych miastach) i festiwali filmowych (w trakcie), zgłębiamy i upowszechniamy historię (festiwal Kino Warszawa Fest), a także budujemy międzynarodową sieć wymiany doświadczeń (Small cinema for learning community). Przede wszystkim jednak dokumentujemy. Zachęcamy do zapoznania się naszym zbiorem zdjęć, filmów i tekstów.
Trwa wysyłanie