imię i nazwisko*
e-mail*
nazwa kina i miejscowość*
filmy(linki)
zdjęcia(zaznacz kilka)
artykuły(zaznacz kilka)
wpisz sumę 2 i 2*
Wyślij
odwiedzone |

Żoliborska „Tęcza”

26-09-14
Barwna legenda wśród warszawskich kin. Fascynowała i przyciągała. Zawsze pełna ludzi. Bo wokół niej działały środowiska, dla których wspólnotowość była ważna.
Barwna legenda wśród warszawskich kin. Fascynowała i przyciągała. Zawsze pełna ludzi. Bo wokół niej działały środowiska, dla których wspólnotowość była ważna.

Żoliborz lat 20-tych. To tutaj powstaje Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa założona przez lewicowych działaczy społecznych. W dzielnicy buchało od awangardowej, buntowniczej, społecznej energii. 
Nowoczesność i funkcjonalizm przyświecał architektom tej części Żoliborza. WSM starało się zadbać o wszystkie potrzeby swych mieszkańców. Także te społeczne. Na terenie WSM istniał dom społeczny, przedszkole bursa, szkoły. Nie dziwi zatem, że w latach 30-tych po zmodernizowaniu kotłowni WSM, kiedy to w budynku pojawiło się dużo wolnej przestrzeni zaczęto planować jej adaptację. Pomysł stworzenia sali koncertowo-teatralnej wygrał z ideą kąpieliska. Wnętrze: ruchomą scenę i widownię zaprojektował Szymon Syrkus.
W kwietniu 1933 r. w dawnej kotłowni zaczął działać teatr im. Stefana Żeromskiego, którym kierowała społecznie Irena Solska. A od 1934 r. w  tej samej sali epizodycznie zaczęło funkcjonować kino (wg różnych źródeł nazywało się: „Tęcza” „Żoliborz”, „Świt” lub „Świat”). Teatr zbankrutował dość szybko, bo już po kilku spektaklach. Później w tym miejscu mieściło się kino „Świt” prowadzone przez Stanisława Krupińskiego.
1 sierpnia 1944 r. przy kotłowni padły pierwsze strzały Powstania Warszawskiego. To tutaj podczas okupacji był tajny magazyn broni.

Tcza 11-ok                fot. K. Wittels                                  

Wspólnotowe marzenia

Wojna oszczędziła dzielnicę Żoliborz, a wraz z nią budynek kotłowni. Przebudowano część północną obiektu, w którym zaczęła działać „Tęcza”.
- To było oprócz Polonii drugie kino w Warszawie, jakie działało po wojnie! Pół miasta tu zjeżdżało. Stały kolejki po bilet, prosperowały koniki – w tekście „Widok z góry i z dołu” wspomina Antoni Libera. - I w ogóle co się działo! Szczególnie w letnie wieczory. W kabinie operatora nie było wentylacji, więc otwierał okienko. I wtedy było słychać, oprócz terkotu taśmy, strzępy ścieżki dźwiękowej. Dialogi po rosyjsku, po polsku, po francusku, a nawet po angielsku. I przyciągało to rożnych biedaków-marzycieli, co nie mieli na bilet albo widzieli już film, lecz chcieli go jeszcze raz przeżyć. I wystawali tutaj całymi godzinami, nasłuchując w napięciu stłumionych głosów i dźwięków, by wyobrażać sobie, co widać na ekranie. I w ogóle sam świat, ten cały inny świat. Aby chociaż przez chwilę... aby chociaż w marzeniu... być gdzie indziej, nie tu.
W kolejnych latach, gdy kin w mieście przybywało „Tęcza” stawała się kinem drugorzędnym dzielnicowym.
- Nikt z Warszawy nie pojedzie do "Tęczy", kina drugiej kategorii, z salką na 337 osób, z ciaśniutkim wejściem, ciasną kiszką poczekalni, ze ścianami, z których obłazi już olejna farba – pisał Kazimierz Dębnicki w „Stolicy” z 1961 roku.
Ale ono – tanie kino z tradycjami, posiadało wierną publiczność, której było za daleko do kin w Śródmieściu, albo… za drogo. „Tęczy” pozostali wierni mieszkańcy dzielnicy, przede wszystkim młodzież oraz emeryci. Dla nich kontrast pomiędzy wyglądem kinem, a rozrastającej się wielkomiejskiej dzielnicy nie był istotny.
 
Undergroundowe życie

Po zmianie systemu Kino „Tęcza” przekazano Ośrodkowi Teatralnemu Akademia Ruchu Wojciecha Krukowskiego. Ale legendę tego miejsca stworzył Jarosław Żwirblis. To tu tętniło życie kulturalne undergroundowej Warszawy. Alternatywne festiwale, spektakle, akcje na pograniczu performance, koncerty, poetyckie spotkania, kolebka muzyki elektro-industrialu. Miejsce to działało jako kinoteatr, klub, galeria.
Jednak nocne życie wolnością kultury zaburzało rytm dzielnicy. Co stało się nieoficjalnym powodom wymówienia lokalu Ośrodkowi w 1997 roku.

Tcza 10               fot. K. Wittels
                       
Odcienie pomysłów

I od tamtej pory los kina przypomina los placu, przez który przechadzają się idee. Przycupną, usiądą, ale nie zagrzeją miejsca na dłużej. W budynku kotłowni działały już: Centrum Kultury i Sztuki Kotłownia, winiarnia, studio fotograficzne, antykwariat, komis muzyczny, galeria rzeczy podarowanych, herbaciarnia czy galeria fotografii. Ale pomysłów na reaktywacje tego miejsca było wiele, wiele więcej… m.in. stworzenie dzielnicowego domu kultury.
Do dziś jednak najbardziej komentowany jest plan zburzenia budynku wraz z pobliskim przedszkolem pod inwestycje mieszkaniowe. Choć mieszkańcy wyrazili się krytycznie o tej propozycji, to pomysł nie został jeszcze na dobre zażegnany.
Na razie budynek stoi pusty. Miejmy nadzieję, że w właściciel WSM „Żoliborz Centralny” jeszcze nie zapomniał, że Tęcza to znak spółdzielczości i jej własnych początków.

  Anna Koc-Wittels

Autorka neonu kina "Tęcza" Pani Magdalena Byczyńska będzie gościem dyskusji otwierającej Kino Warszawa Fest!
Zapraszamy 10.X.2014 do kina Iluzjon.

Zachęcamy do obejrzenia galerii zdjęć kina "Tęcza".


Cytowane fragmenty pochodzą:
Antoni Libera, Widok z góry i z dołu, w: tegoż, Niech się panu darzy i dwie inne nowele, Biblioteka "WIĘZI", Warszawa 2013, s. 59-61
Kazimierz Dębnicki "Mała Tęcza wielkiej dzielnicy" w: "Stolica" nr 23, 1961

„W małym kinie”

To niezależny projekt Fundacji Obserwatorium skupiony wokół kin tradycyjnych.

Od pięciu lat diagnozujemy sytuację kin (raporty z badań w małych miastach i dużych miastach) i festiwali filmowych (w trakcie), zgłębiamy i upowszechniamy historię (festiwal Kino Warszawa Fest), a także budujemy międzynarodową sieć wymiany doświadczeń (Small cinema for learning community). Przede wszystkim jednak dokumentujemy. Zachęcamy do zapoznania się naszym zbiorem zdjęć, filmów i tekstów.
Trwa wysyłanie