imię i nazwisko*
e-mail*
nazwa kina i miejscowość*
filmy(linki)
zdjęcia(zaznacz kilka)
artykuły(zaznacz kilka)
wpisz sumę 2 i 2*
Wyślij
exclusive |

Małe szyte na miarę

13-02-13
Warszawie przybyły dwa małe kina. Oba ze sprofilowanym repertuarem. Czy to przepis na sukces? O to m.in. zapytaliśmy Mariusza Raniszewskiego, koordynatora kina Antropos.

Warszawie przybyły dwa małe kina. Oba ze sprofilowanym repertuarem. Czy to przepis na sukces? O to m.in. zapytaliśmy Mariusza Raniszewskiego, koordynatora kina Antropos.


 
Jednosalowe kina Elektor i Antropos powstały w styczniu tego roku przy instytucjach kultury. Pierwsze działa w Mazowieckim Centrum Kultury, drugie – Państwowym Muzeum Etnograficznym.

Elektor to kino filmów dokumentalnych. Stałe pokazy odbywają się w środy. Ponadto raz w miesiącu organizowane są tu bezpłatne projekcje dla szkół i seniorów. Nad programem czuwają m.in. członkowie Międzynarodowego Stowarzyszenia Przyszłość Mediów. Choć to już nie pierwsza filmowa inicjatywa w siedzibie MCKiS, to wyróżnia ją silne sprofilowanie repertuaru.

Podobnie zresztą jest w kinie Antropos, działającym w świeżo wyremontowanych wnętrzach PME. Jego twórcy postawili na kino tematycznie korespondujące z działalnością placówki. Tu oferta jest jednak bogatsza – projekcje odbywają się codziennie i uzupełnią je przeglądy.

Poza repertuarem do nowych małych kin widzów mają przyciągnąć ceny niskie biletów (10-17 zł). Czy to wystarczy by wygrać na warszawskim rynku?

 


W małym kinie: Kino w muzeum czy kino muzealne?

Mariusz Raniszewski, koordynator kina Antropos: To drugie określenie jest dla mnie nieco pejoratywne. Sugeruje skostniałość i archaizm. Nie tworzymy „kina muzealnego”, lecz takie, którego repertuar wpisuje się w działalność muzeum. Pokazujemy filmy etnograficzne lub z wątkami antropologicznymi, ale w dość szerokim kontekście. Na facebooku ktoś nawet zarzucił nam, że zbyt szerokim. Ale weźmy taką „Różę” Wojtka Smarzowskiego. Czy to film sensacyjny, historyczny, a może obyczajowy? Trudno zdefiniować. Z naszej perspektywy to propozycja ciekawa, bo mówi o obyczajowości na Mazurach.

Zaprosiliście do współpracy Gutek Film. Czemu? Przed remontem muzeum było tu Etnokino, które działało również w oparciu o współpracę z dystrybutorem – tyle, że innym.

Gutek Film ma w ofercie dużo interesujących nas tytułów. Poruszają one m.in. problem tożsamości we współczesnym świecie, przemian społecznych, zmian obyczajowości. Współpracujemy z nim oraz Stowarzyszeniem Nowe Horyzonty. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy zamknięci na innych.
Po prostu wybraliśmy najlepszą z przedstawionych nam ofert. Nasze kino działa przy instytucji kultury, ale to nie oznacza, że nie musi ono być rentowne.

Wspomniany remont muzeum to prawdziwa rewolucja. Co się zmieniło w samym kinie?

Właściwie wszystko oprócz murów – od podłogi i ścian, przez akustykę po klimatyzację. Mamy nowy ekran, projektor cyfrowy, nagłośnienie. Nie jesteśmy jedynie przygotowani do wyświetlania filmów 3D, ale to celowe zamierzenie, bo w tej technologii powstają filmy z nurtu komercyjnego, który nas nie interesuje.

Pozostaje tylko przyciągnięcie widzów. Działacie już kilka tygodni. Jak frekwencja?

Na seanse przychodzi od kilku do kilkudziesięciu osób. To dobry wynik jak na początek. Z pewnością dobrym wyborem było wprowadzenie przedpremierowych pokazów filmu „Sugar Man”.
Patrzę w przyszłość z optymizmem. Tym bardziej, że bilety upoważniają również do wejścia na wystawy, a to atrakcyjna oferta. Poza tym organizujemy przeglądy tematyczne adekwatne do naszych wystaw czasowych. Teraz ze względu na wystawę „Bogowie – instrukcja obsługi” pokazujemy filmy powiązane z religijnością, szeroko pojętą tolerancją. W drugiej połowie miesiąca zaś, w związku z wystawą poświęconą strojom estońskim, zaprezentujemy filmy z Estonii.

Sprofilowanie repertuaru, łączenie oferty kinowej z muzealną – to wasz przepis na sukces małego kina w dużym mieście?

Tak, ale nie tylko nasz. Wpisuje się on w nowe tendencje w polskim kinie. Widzowie są dziś bardziej poszukujący, bardziej wymagający. Wciąż chodzi się do kina dla czystej rozrywki, ale też w celach poznawczych. I tu jest właśnie miejsce dla małego kina. A, że jest ich coraz więcej to każde poszukuje tożsamości. My już swoją określiliśmy.
Pozostaje też kwestia atmosfery. Jeśli idziesz do multipleksu, to nie ważne czy w Warszawie czy Barcelonie - one wszędzie wyglądają tak samo. Małe kina są zaś szyte na miarę.

–rozmawiała Anna Brzezińska-Czerska



 
 
 
 
 
 
 
 
Antropos, Warszawa
Warszawa
Kredytowa 1
tel. 22 827-76-41 wew. 201
Kino działa w Państwowym Muzeum Etnograficznym
Liczba miejsc: 130
Technologia: cyfrowa i analogowa
Status: niezrzeszone

„W małym kinie”

To niezależny projekt Fundacji Obserwatorium skupiony wokół kin tradycyjnych.

Od pięciu lat diagnozujemy sytuację kin (raporty z badań w małych miastach i dużych miastach) i festiwali filmowych (w trakcie), zgłębiamy i upowszechniamy historię (festiwal Kino Warszawa Fest), a także budujemy międzynarodową sieć wymiany doświadczeń (Small cinema for learning community). Przede wszystkim jednak dokumentujemy. Zachęcamy do zapoznania się naszym zbiorem zdjęć, filmów i tekstów.
Trwa wysyłanie