imię i nazwisko*
e-mail*
nazwa kina i miejscowość*
filmy(linki)
zdjęcia(zaznacz kilka)
artykuły(zaznacz kilka)
wpisz sumę 2 i 2*
Wyślij
exclusive |

W blasku kin

08-03-15
O roli wrocławskiego "kina" w oscarowej "Idzie", mieście dzieciństwa i podwórku z tradycjami rozmawiamy z twórcami „Neon Side”
O roli wrocławskiego "kina" w oscarowej "Idzie", mieście dzieciństwa i podwórku z tradycjami rozmawiamy z twórcami „Neon Side”

Pierwsza rola i od razu Oscar! Możecie być dumni z waszych neonów.

Daniela Szymczak: Jesteśmy! Po raz pierwszy wypożyczyliśmy część naszej kolekcji jako element scenografii do filmu i proszę! Daliśmy „Idzie” „Kino”,  „Kwiaty” i „Modny Strój”. Pierwszy z nich pięknie odbija się w szybie kawiarni, w której pije ciotka zakonnicy.

Skąd go wzięliście?

DS.: Pochodzi z dawnej Warszawy, pierwszego powojennego kina Wrocławia. To fragment napisu „Zapraszamy do kina”. Pierwsza część była zwykłym szyldem, tylko ta świeciła.

wystawa2
fot.: Anna Brzezińska-Czerska

Na co dzień świeci w waszej kolekcji. Ile macie już takich dawnych reklam?  

Tomasz Kosmalski: W sumie około 50. Mówię „około”, bo różnie je liczymy. Weźmy takie „kino Polonia”. Liczymy jako jeden czy dwa?
DS: Hm. Ten sam dylemat co z kinem Warszawa.

Wszystkie odratowane przez Was? 

TK: Tak, choć trafiły tu różnymi drogami. Albo sami je wychodziliśmy, albo ktoś się odezwał.
DS.: Teraz coraz częściej zdarza się, że ktoś się do nas zwraca. Ludzie zaczęli przywiązywać wagę do neonów.
TK: Nie to co na początku. Któryś z neonów nawet ze skupu złomu odkupiłem. Z rurek nic nie zostało. Wszystko pobili podczas demontażu. Z czasem więc zaczęliśmy sami, na własny koszt,  ściągać reklamy z budynków.  Skrzykiwałem kilku kumpli: sobota, 6 rano, wpadnijcie. I przychodzili. Traktowaliśmy to jako zabawę, choć czasami nie było łatwo. A ja dzięki temu nauczyłem się m.in. sam obsługiwać „gumówkę”, szlifierkę kątową. 

Który był pierwszy?  

TS: Cukierniczy. Ale to już historia. Dziesięć lat minęło. Dziś inaczej wygląda miasto. Neonów praktycznie nie ma.
DS.: I może dlatego wreszcie są doceniane. 

Dziesięć lat, a Wy wciąż działacie. Po co to wszystko?  

TK: Jestem stąd. Może debilnie to brzmi, ale zawsze chciałem ocalić kawałek mojego miasta, mojego dzieciństwa od zapomnienia. Pamiętam, jak jeździłem z mamą po Wrocławiu, a neony były wszędzie. Chciałem uchronić część moich wspomnień. Wspomnień już pewnie nieco podkolorowanych, bo wiadomo - neony działają na wyobraźnię. 
DS.: I to jak. Nieraz, jak zapalimy jakiś neon,  wpatrujemy się w niego jak w kominek czy ognisko. Ale neony to oczywiście nie tylko sentyment. To świetne wzornictwo, świetne liternictwo, forma reklamy której już nie ma. 
TK: We Wrocławiu ostało się  zaledwie kilka dawnych neonów. To tyle co nic. Na szczęście na Dolnym Śląsku jest ich jeszcze trochę. Co ciekawe, w większości robiła je ta sam firma. 

Klubogaleria Neon Side działa w jej podwórku, prawda?  

TK: Tak, to nie przypadkowe miejsce. Oddział Przedsiębiorstwa Reklam Świetlnych „Reklama”, który przez półwiecze oświetlał Dolny Śląsk miał dokładnie w tym miejscu swoją siedzibę. Tam obok leży nawet odratowany ich szyld – żeby było śmieszniej metalowy, nie neonowy. Dziś ta firma niby wciąż istnieje, ale już w zupełnie innej formule. Ubolewam, że po dawnych jej realizacjach nie ostała się dokumentacja projektowa. Wszystko wyjechało na śmietnik. 


fot.: Anna Brzezińska-Czerska
 
A co udało się wam ocalić z neonów kin oprócz wspomnianej Warszawy?

DS.: W Neon Side mamy Ognisko i Polonię. Inne pokazujemy teraz w Centrum Technologii Audiowizualnych. Poza Warszawą, jest tam Polonia, Dworcowe i Fama. Generalnie wszystkie z kin studyjnych Wrocławia. 
TK: Jest też Bajka, ale to z kina z Lwówka Śląskiego oraz Lalka w formie kasetonu, więc się chyba nie liczy. 
DS.: Famę pewnie oddamy.  Zgłosili się do nas ludzie, którzy w miejscu dawnego kina budują centrum kultury. Zależy im na oryginalnym neonie. 
TK: On nie ma częściowo szkła, wymaga renowacji. Oddanie go to  szansa, by zobaczyć jak świeci. 

Podobno w CETA największe zainteresowanie wzbudza neon Dworcowego? 

DS.: To było najbardziej rozpoznawalne kino, w dobrej lokalizacji. 
TK: Dobrze rozpoznawalna była też Warszawa. Mamy z niej nie tylko część napisu „Zapraszamy do kina”, lecz także neon-nazwę.

front1
 fot.: Maciej Wasielewski

A wśród tych prezentowanych na ścianach w podwórku Neon Side, który jest waszym ulubionym?  

TK: Wszystkie. Każdy ma swoją historię. Są jak dzieci. 
DS.: Dużo tych dzieci masz. [śmiech] Ja ma wybitną słabość do Rumcajsa. To neon sklepu Społem, w którym dziś jest Biedronka. Hanki jeszcze w galerii nie ma, ale walczę o to by pojawiła się na trzeciej neonowej ścianie, którą planujemy. Trudne to będzie. Hankę z dachu zrzucili… Nie ma szkła.
TK: No ale tak to się właśnie odbywało. Cypisek zniknął bez śladu jeszcze w latach 90. 

Chcielibyście, żeby wróciły na swoje miejsce jak kino Fama? 

DS.: Tak. Ale wiemy, że to nierealne. Znikanie neonów to znak czasu. Nowi właściciele ich nie chcą, remonty i utrzymanie są kosztowne. 
TK: To relatywne jest wszystko. Taka Biedronka ma dzienny obrót kilka razy większy niż te koszty. Potrzebny jest raczej przełom w myśleniu. 

Macie już galerię. Miejsce, w którym możecie prezentować kolekcję, opowiadać o niej. Założony przez laty cel został osiągnięty. Co dalej? 

DS.: Pracujemy nad albumem. 
TK: I nową ścianą. 

A spina się to wam finansowo?   

TK: Wsparła nas miejska spółka Wrocław Rewitalizacja. To ona sfinansowała neonowe ściany w podwórku. Mieliśmy szczęście, że na nich trafiliśmy, bo naprawdę mamy podobne podejście do tematu. Poza tym, żeby utrzymać to miejsce, połączyliśmy w nim dwie funkcje – galerię i klubokawiarnię.  Milion różnych galerii startowało ambitnie, a potem zamykało się po trzech miesiącach.

Wrocław to Europejska Stolica Kultury 2016. Ma pieniądze na kulturę. Macie wsparcie w ramach ESK? 

TK: Póki co nie. 
DS.: Ale liczmy się, że coś się wreszcie zmieni. Nawet siłą rzeczy, bo za chwilę będą mieć swoje biura w tym samy podwórku. [śmiech]
TK: Pomysł jest taki, by zrewitalizować całe podwórko. Przeznaczyć je na galerie, pracownie, siedziby organizacji pozarządowych.
DS.: Teraz jest wieczny remont. Dachy, okna, wnętrza… Jak to się skończy… Jak przyjdzie wiosna, wystawimy stoliki na podwórko, żeby wyjść od ludzi.

I zaświeci się kolejna, trzecia plenerowa ściana.

TK: Tak… To dziwne hobby.
- rozmawiała Anna Brzezińska-Czerska


Neon Side – wrocławska klubogaleria powstała w listopadzie 2014 r. Lokal przy Ruskiej 46c wystrojem nawiązuje do PRL. Można tu oglądać kilkadziesiąt neonów w tym napis kino z dawnego Ogniska oraz kurę z Wrocławskich Zakładów Drobiarskich (więcej na blizejkonsumenta.pl). W menu znajdują się m.in. drinki nawiązujące do nazw neonów z kolekcji (Bajka, PKS…). W podwórku oglądać można największą w Polsce plenerową wystawę reklam świetlnych. Pokrywają one dwie ściany.

ns1

ns2
 
kino2jpg

kino3


Większość neonów kinowych z kolekcji Neon Side prezentowana jest obecnie w Centrum Technologii Audiowizualnych. Można je oglądać po wcześniejszym umówieniu się.

wystawa3a
fot.: Anna Brzezińska-Czerska

„W małym kinie”

To niezależny projekt Fundacji Obserwatorium skupiony wokół kin tradycyjnych.

Od pięciu lat diagnozujemy sytuację kin (raporty z badań w małych miastach i dużych miastach) i festiwali filmowych (w trakcie), zgłębiamy i upowszechniamy historię (festiwal Kino Warszawa Fest), a także budujemy międzynarodową sieć wymiany doświadczeń (Small cinema for learning community). Przede wszystkim jednak dokumentujemy. Zachęcamy do zapoznania się naszym zbiorem zdjęć, filmów i tekstów.
Trwa wysyłanie